Fine Tune TV: Maze Of Sound – „Sunray”
by on 10-08-2015 in Reviews

fine tune tvProjekt powstał w Łodzi, co już na początku daje nam nadzieję na wysoką jakość. Duży sześcioosobowy skład przygotował profesjonalną, niemal godzinną płytę, która dla fanów progresywnego rocka może być bardzo przyjemnym powrotem do korzeni proga. Zespół robi to, co jest istotą progresywnego grania, poszukuje i nie boi się próbować.

Jako dumni reprezentanci swojego gatunku, Maze Of Sound nie zwracają uwagi na długość kompozycji i kończą je dopiero wtedy, kiedy uważają, że całość jest kompletna. Na płycie z trudem znajdziemy utwór krótszy niż pięć minut, a zdarzą się również rozbudowane siedmiominutowe giganty. Zespół eksperymentuje i urozmaica brzmienie, tworząc swoją muzyką inne rzeczywistości. Nie zabraknie tu odgłosów burzy przeplatających się z muzyką (Rain Charmer), groteskowych teatralnych wygłupów (Mad Hatter) czy niepokojących, dysonujących klawiszy (Reflection). Dominującym nastrojem jaki panuje na płycie jest podniosłość. W każdym utworze ma się wrażenie, że dzieje się coś ważnego, królewskiego i historycznego. Co godne uwagi, Maze Of Sound często przełamują ten patos i nie boją się wplatać w swoje utwory radosnych, sielankowych fragmentów, które zaskakują i mogą wręcz zdezorientować osoby niezwiązane z muzyką progresywną. Zespół umiejętnie operuje też smutkiem i melancholią czego przykładem może być mój faworyt czyli Forest. Utwór ten może być również przykładem pokazującym niebanalność kompozycji Maze Of Sound. Nie ma tutaj klasycznego podziału na zwrotkę, refren, zwrotkę. Zamiast tego utwór zaprasza nastrojowym spokojnym początkiem i prowadzi nostalgicznym wokalem, aż do kulminacji, która przejmuje i porusza po czym schodzi, łagodnie kończąc numer. Tego typu nieszablonowość jest rzeczą właściwą większości kompozycji tego zespołu.

Maze Of Sound

fot.: Małgorzata Bajur Photography

Mówiąc o „Sunray” nie można nie wspomnieć o istotnej pracy gitary prowadzącej i klawiszy. Te dwa elementy prowadzą płytę i nadają jej charakter. Każda gitarowa solówka wciąga i harmonizuje się z resztą utworu, a klawisze stanowią podporę i przestrzenne tło, bez którego całość brzmiałaby zupełnie inaczej. Maze Of Sound swoim stylem bardzo przypomina mi zespół Asia, który tak jak oni ma pełne i bogate brzmienie z ciekawymi kompozycjami. Polecam każdemu fanowi progresywnego grania, ale… jednak jest w ich twórczości element, który mnie razi.

Mianowicie nie do końca przekonuje mnie angielski wokalisty. I nie mówię tu o tekstach czy gramatyce, ale o sposobie wymawiania. Uważam, że nie ma co czepiać się akcentu u ludzi, którzy nauczyli się jakiegoś języka i starają się nim porozumiewać, mimo że nie jest on ich mową ojczystą, ale doszedłem do wniosku, że śpiew to inna sprawa. Język to świadomy wybór wokalisty, nikt nie zmusza go (mam nadzieję) do śpiewania po angielsku. Dlatego, pomimo, że pewnie dużo łatwiej jest napisać dobrze brzmiący tekst w języku angielskim, to z uwagi na ryzyko brzmienia nienaturalnie, nie powinno się zbyt łatwo rezygnować z polskiego. Wokal Maze Of Sound często brzmi kanciasto i sztucznie. To sprawia, że równowaga, jaką skrupulatnie buduje cały zespół zostaje zachwiana i słuchacz zostaje wypchnięty na chwilę z labiryntu dźwięków. Jestem pewien, że da się to poprawić i że stanie się to w niedalekiej przyszłości. Poza tą jedną przywarą uważam płytę „Sunray” za bardzo dobry debiut.

Ocena: 8/10
Krzysztof Klejnowski: finetunetv.pl

Dodaj komentarz

© 20012 - 2016 Maze Of Sound - All Rights Reserved